Trochę czasu już minęło od naszej przedwakacyjnej, czerwcowej podróży. W tym roku padło na Istambuł.
Długo wahaliśmy się, bo w opcji była jeszcze Lizbona, ale jednak wciąż ciągnie nas na wschód.
Z Gdańska niestety nie znaleźliśmy żadnych dobrych cenowo lotów, ale jak się okazało z Berlina można za około 60 euro od osoby polecieć w dwie strony Condorem. Może nieco to męczące, bo lot jest w nocy, ale przynajmniej kilka złotych jest na dodatkowe atrakcje na urlopie.
W Istambule wylądowaliśmy nad ranem. Nasz hostel znajdował się na azjatyckiej części, więc na tej samej co lotnisko Sabiha.
Od pracownika hostelu otrzymałem nr autobusu którym miałem bezpośrednio dojechać, w pobliże naszego miejsca docelowego.
Mieści się on w dzielnicy Kadikoy, podobno w samej tej dzielnicy mieszka około miliona osób. Istambuł jest ogromny i dosyć tłoczny.
Już na samym początku spotkaliśmy się z uprzejmością Turków. Dziewczynę która siedziała naprzeciw nas, którą poprosiliśmy o pomoc w dotarciu do hostelu, nic nie rozumiała po Angielsku. Jak pokazałem jej karteczkę z adresem, to od razu zaczęła wydzwaniać po znajomych i się pytać gdzie to jest. To jednak nie pomogło, więc jak wysiedliśmy z autobusu, zatrzymała taksówkę na środku ulicy i tam taksówkarz też zaczął wydzwaniać i się pytać ( korek mu nie przeszkadzał ) . W końcu się dowiedziała, i zaprowadziła nas tam pod same drzwi, a szło się z 15 min.
W zasadzie przez cały czas pobytu nie spotkaliśmy się z jakimś przejawem nieuprzejmości, czy poczucia niebezpieczeństwa.
Hostel był dość zamaskowany. Nie miał żadnych szyldów, więc lepiej sobie wydrukować mapkę lub kogoś dopytać.
Mieści się w starej drewnianej kamienicy. Pomimo porannej godziny, obsługa dała nam klucze do pokoju i nie kazała czekać do rozpoczęcia doby hotelowej. Nie ukrywam że, bardzo nas to ucieszyło.
Nasz pokoik chociaż nie za wielki, w zupełności nam wystarczył, zresztą i tak nie przyjechaliśmy tam siedzieć w hostelu tylko zwiedzać.
Jedynym mankamentem były mewy które upodobały sobie dach na przeciwko naszego hostelu i potrafiły wydawać z siebie niestworzone dźwięki. No ale na to to raczej nikt nie ma wpływu. Pierwsze dwie noce też budził nas głos nawoływań z meczetu, choć nie mieścił się zbyt blisko, ale to urok przebywania w kraju gdzie jest tylu muzułmanów. Później się przyzwyczailiśmy.
Wokół Hostelu znajduje się sporo fajnych knajpek, barów, restauracji. Na pewno każdy znajdzie coś dla siebie. My pierwszej nocy trafiliśmy na koncert gitarowy.
Do przystani promowej było z 10 min drogi. Komunikacja jest tam bardzo dobrze zorganizowana, więc z dotarciem na drugi brzeg nie było problemów, ceny też nie za wysokie.
Jeśli już o cenach, to hostel ten też nie jest za drogi. Za 8 dni, za dwie osoby, zapłaciliśmy około 200 euro ( pokój dwuosobowy ). Trochę. więcej pieniądzy trzeba mieć jeśli, chce się zaszaleć w Istambule. W restauracjach często jest około 2x drożej niż u nas. Oczywiście można trochę taniej się wyżywić, ale w tym celu trzeba poświecić trochę czasu na znalezienie takich barów. Ja polecam bułkę z makrelą na przystani.
Poniżej kilka zdjęć hostelu. Jeśli ktoś wybiera się do Istambułu to szczerze polecam Hush hostel. Jeśli zajrzysz na stronę to my byliśmy w tym starszym, nie lounge.
Strona : http://www.hushhostelistanbul.com/






I na koniec widoczek na stronÄ™ EuropejskÄ… z Kadikoy.

Popularity: 1% [?]






























3 Komentarzy
Wygląda na to, że mieliście hotel z bardzo klimatycznymi wnętrzami
przynajmniej tak wnioskujÄ™ ze zdjęć. A jak te 200 euro wypadajÄ… w porównaniu z takimi „klasycznymi” hotelami? Mam nadzieje, że po udanej przerwie blog ożyje trochÄ™ bardziej
Normalnie trzeba liczyć około 40-50 euro od osoby w średnio-niskiej klasy hotelu, za dobę.
To jest spora różnica w porównaniu do hosteli.
Co do blogu, to niestety czas zbytnio nie pozwala, ale kto wie. Może nagle znajdę gdzieś mnóstwo czasu.
Faktycznie różnica niemaÅ‚a, tzn wiadomo – żadna kasa piechotÄ… nie chodzi
Nigdy nie byłem w Turcji i jakoś miałem takie przekonanie, że jest zwyczajnie dużo taniej, a tu psikus.
ps. Życzę znalezienia jak najwięcej czasu dla bloga!
Pozdrawiam